Dzisiaj kontynuacja recenzji pasa Hippsy, a mianowicie test w terenie ;)
Oto zdjęcia zawartości paczki:
Test pasa w warunkach ekstremalnych - polskie morze :) Muszę przyznać, że pas faktycznie ocieplał okolice talii, co się dało odczuć w ciągu tych 2-3 minut bez kurtki. Myślę, że założę go jeszcze nie raz :)
Co myślicie na temat takich akcesoriów?
Pas Hippsy - test cz. I
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Profilaktyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Profilaktyka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 grudnia 2012
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Pas Hippsy - test cz. I
Witam z powrotem!
To była do tej pory chyba najdłuższa moja nieobecność na blogu, na szczęście właśnie zakończyłam przedostatni semestr studiów i mam teraz duuużo czasu na nadrobienie zaległości w blogosferze :)
Po powrocie do rodzinnych stron trwającym 12 godzin (!) czekała na mnie w domu paczka z pasem Hippsy do testów :) Podzieliłam recenzję na dwie części; w pierwszej opiszę sam produkt i działanie "na sucho", czyli w domu. W drugiej części udam się w teren, zdradzając przy tym skąd pochodzę. A więc do dzieła :)
Opis producenta na opakowaniu
Zdjęcia ze strony producenta


Opinia cz. I
Pas Hippsy jest przyjemny w dotyku (i nie drapie nawet po całym dniu noszenia) oraz pozwala skórze "oddychać". Jest jednak na tyle elastyczny, że pozostaje na swoim miejscu. Na pewno spełnia swoją funkcję w pomieszczeniach, gdyż było mi ciepło w plecy cały dzień, a jestem typowym zmarźluchem :)
Estetyka również na plus, doceniam ilość dostępnych kolorów (ja wybrałam żółty):
Po przykładowe stylizacje odsyłam też do blogów innych dziewczyn:
PLANTOFELEK fashion blog
Pudlo Manka
Jessica's Blog
Life by Mada
Dalsza część recenzji wraz ze zdjęciami już jutro :)
Pas Hippsy - test cz. II
To była do tej pory chyba najdłuższa moja nieobecność na blogu, na szczęście właśnie zakończyłam przedostatni semestr studiów i mam teraz duuużo czasu na nadrobienie zaległości w blogosferze :)
Po powrocie do rodzinnych stron trwającym 12 godzin (!) czekała na mnie w domu paczka z pasem Hippsy do testów :) Podzieliłam recenzję na dwie części; w pierwszej opiszę sam produkt i działanie "na sucho", czyli w domu. W drugiej części udam się w teren, zdradzając przy tym skąd pochodzę. A więc do dzieła :)
Opis producenta na opakowaniu
PAS OCIEPLAJĄCY TALIĘ
Hippsy to prawdziwie unikalny niszowy produkt, stylowy dodatek do garderoby. Jego podstawowym zadaniem jest ochrona Twojej talii przed zimnem. Możesz nosić go na wierzchu lub ukryć pod ubraniem, uprawiając sport, przebywając w biurze, w szkole lub wybierając się na imprezę. Hippsy jest dostępny w 6 rozmiarach i w wielu kolorach tęczy. Elastyczny materiał bawełna-stretch (95% bawełna) sprawia, że jest nie tylko zdrowym i barwnym lecz także wygodnym dodatkiem do garderoby. Cieszą nas słowa uznania.
Dziękujemy za gratulacje, które otrzymujemy z wielu krajów Europy. Właśnie dlatego wiodącą ideą Hippsy jest zostać znaną i cenioną marką kobiet świadomych.Więcej szczegółów dostępnych tutaj. Oto zdanie, na które najbardziej zwróciłam uwagę: "Pierwszorzędnym celem ocieplacza jest ochrona nerek, krzyża, podbrzusza i ew. jajników przeciw przeziębieniu spowodowanym ochłodzeniem ciała."
Skład materiału: 95% bawełna, 5% lycraDystrybutorHappyhip Sp z o.o.ul. Stefana Baleya 1 lok. 2502-132 Warszawa
Zdjęcia ze strony producenta


Opinia cz. I
Pas Hippsy jest przyjemny w dotyku (i nie drapie nawet po całym dniu noszenia) oraz pozwala skórze "oddychać". Jest jednak na tyle elastyczny, że pozostaje na swoim miejscu. Na pewno spełnia swoją funkcję w pomieszczeniach, gdyż było mi ciepło w plecy cały dzień, a jestem typowym zmarźluchem :)
Estetyka również na plus, doceniam ilość dostępnych kolorów (ja wybrałam żółty):
Po przykładowe stylizacje odsyłam też do blogów innych dziewczyn:
PLANTOFELEK fashion blog
Pudlo Manka
Jessica's Blog
Life by Mada
Dalsza część recenzji wraz ze zdjęciami już jutro :)
Pas Hippsy - test cz. II
środa, 31 października 2012
Konkurs Pana Wątroby i Akademia WZW C
Skontaktowała się ze mną niedawno pani Ewelina Sadowska z prośbą o rozpowszechnienie informacji na temat zakażeń wirusem HCV, poświęconej im kampanii "Obudź się, póki wirus HCV drzemie" oraz - uwaga - konkursie :)
Patogen ten atakuje, jak sama nazwa wskazuje, wątrobę powodując stan zapalny. Czemu stan zapalny jest w tym przypadku szkodliwy? Wyobraźcie sobie, że się mocno pokaleczyliście i poocieraliście. Bardzo często efektem takiej "przygody" są blizny, które niestety nie zastąpią uszkodzonej skóry. Podobnie jest w przypadku wątroby - komórki, z których jest pierwotnie zbudowana są uszkadzane, a następnie zastępowane przez takie właśnie blizny, które nie będą jej w stanie pomóc w normalnej pracy. Stan ten nazywamy marskością wątroby, o której pewnie słyszeliście à propos alkoholizmu. Może on doprowadzić do niewydolności narządu lub jego nowotworu.
Należy pamiętać, że wczesne wykrycie i rozpoczęcie leczenia może zapobiec tak tragicznym skutkom!
Informacje o badaniu na obecność wirusa HCV we krwi znajdziecie na stronie internetowej kampanii. Wiadomo jednak, iż łatwiej zapobiegać niż leczyć.
Wirus jest obecny we krwi zakażonej nim osoby, więc tylko bezpośredni z nią kontakt może spowodować zakażenie. Nie będę opisywać kolejno wszystkich możliwych sytuacji, ponieważ za ważniejsze uważam uruchomienie Waszej wyobraźni. Pomyślcie sobie, że na każdym przedmiocie, który miał kontakt z krwią zakażonej osoby (instrumenty medyczne takie jak igły lub rękawiczki jednorazowe, przybory kosmetyczne czy fryzjerskie, a nawet części ciała tej lub innej osoby) pozostają niewielkie ilości krwi. Nie muszą być one nawet widoczne gołym okiem! Jeśli taki przedmiot dotkniemy, logicznym jest że "przejmujemy" pewną ilość tych drobinek krwi. Ta niewielka ilość krwi może dostać się do naszego organizmu np. poprzez zwykłe skaleczenie lub nawet otarcie. A skoro mogła się dostać krew, mógł się dostać też wirus!
Teraz pomyślcie: jeśli wirus HCV ma w przybliżeniu kształt kuli o średnicy około 60 nanometrów (czyli 0,0006 milimetra), to jak duża musi to być kropla krwi?
UPDATE: Przypomniało mi się właśnie, ze będąc na wolontariacie w Hepatitis NSW pomagalam w rozsyłaniu fajnych komiksów nt. zapobiegania zakażeniom. Znajdziecie je tutaj (w języku angielskim).
![]() |
| Profil Pana Wątroby znajdziecie na facebooku |
Wirus zapalenia wątroby typu C, WZW C (ang. Hepatitis C Virus, HCV)
Patogen ten atakuje, jak sama nazwa wskazuje, wątrobę powodując stan zapalny. Czemu stan zapalny jest w tym przypadku szkodliwy? Wyobraźcie sobie, że się mocno pokaleczyliście i poocieraliście. Bardzo często efektem takiej "przygody" są blizny, które niestety nie zastąpią uszkodzonej skóry. Podobnie jest w przypadku wątroby - komórki, z których jest pierwotnie zbudowana są uszkadzane, a następnie zastępowane przez takie właśnie blizny, które nie będą jej w stanie pomóc w normalnej pracy. Stan ten nazywamy marskością wątroby, o której pewnie słyszeliście à propos alkoholizmu. Może on doprowadzić do niewydolności narządu lub jego nowotworu.
Należy pamiętać, że wczesne wykrycie i rozpoczęcie leczenia może zapobiec tak tragicznym skutkom!
Informacje o badaniu na obecność wirusa HCV we krwi znajdziecie na stronie internetowej kampanii. Wiadomo jednak, iż łatwiej zapobiegać niż leczyć.
Jak zapobiegać zakażeniu się wirusem HCV?
Wirus jest obecny we krwi zakażonej nim osoby, więc tylko bezpośredni z nią kontakt może spowodować zakażenie. Nie będę opisywać kolejno wszystkich możliwych sytuacji, ponieważ za ważniejsze uważam uruchomienie Waszej wyobraźni. Pomyślcie sobie, że na każdym przedmiocie, który miał kontakt z krwią zakażonej osoby (instrumenty medyczne takie jak igły lub rękawiczki jednorazowe, przybory kosmetyczne czy fryzjerskie, a nawet części ciała tej lub innej osoby) pozostają niewielkie ilości krwi. Nie muszą być one nawet widoczne gołym okiem! Jeśli taki przedmiot dotkniemy, logicznym jest że "przejmujemy" pewną ilość tych drobinek krwi. Ta niewielka ilość krwi może dostać się do naszego organizmu np. poprzez zwykłe skaleczenie lub nawet otarcie. A skoro mogła się dostać krew, mógł się dostać też wirus!
Teraz pomyślcie: jeśli wirus HCV ma w przybliżeniu kształt kuli o średnicy około 60 nanometrów (czyli 0,0006 milimetra), to jak duża musi to być kropla krwi?
UPDATE: Przypomniało mi się właśnie, ze będąc na wolontariacie w Hepatitis NSW pomagalam w rozsyłaniu fajnych komiksów nt. zapobiegania zakażeniom. Znajdziecie je tutaj (w języku angielskim).
sobota, 29 września 2012
Zapalenie przyzębia czyli paradontoza + trochę o sobie ;)
Pomysł na napisanie tego posta nasunął mi się w sposób nieco dla mnie oczywisty - od dwóch tygodni jestem z powrotem na uczelni, a od tygodnia siedzę w laboratorium pracując nad projektem badawczym dotyczącym paradontozy ;) Przez 10 tygodni będę ślęczeć nad probówkami a potem drugie tyle nad wynikami, z których powinna powstać praca licencjacka. Podobno powinnam złożyć ostateczną wersję pod koniec marca, ale wiecie jak to jest ;D Ale do rzeczy :)
Preshaw, P. M. 2008. Host response modulation in periodontics. Periodontology 2000 48:92–110.
A teraz ciekawostka - szukając zdjęć pokazujących objawy choroby trafiłam na takie:
Oczywiście, zwierzaki też chorują - ale ta myśl przyszła mi do głowy dopiero chwilę po zadaniu sobie pytania "Co u licha?" :)
Czym jest paradontoza (łac. periodontitis)?
Jest to choroba przyzębia (tkanek otaczających i unieruchamiających ząb) spowodowana infekcją bakteryjną. Bakterie osadzające się na powierzchni zęba oraz w jego okolicach zapoczątkowują reakcję ochronną organizmu. Układ odpornościowy "w dobrej wierze" atakuje bakterie znajdujące się w obszarze przyzębia. Niestety, trochę przesadza i przy okazji niszczy nasze tkanki. Stopniowo następuje zanik kości, w której ząb jest osadzony - w poważniejszych przypadkach prowadzi to do rozchwiania i następnie utraty zęba.![]() |
| Źródło: katowice.olx.pl |
Jakie są objawy paradontozy?
Początkowo jest to zaczerwienienie dziąseł oraz ból i krwawienie pod wpływem dotku, np. podczas wykonywania zabiegów higienicznych. Zanik kości powoduje cofanie się dziąseł i odsłonięcie szyjek zębów. I, jak już wcześniej wspomniałam, ząb zaczyna się chwiać i może nawet wypaść. Kiedyś krążyło nawet na You Tubie nagranie, na którym pewien starszy pan z Rosji "chwalił się", że potrafi wyjąć sobie zęba i włożyć go z powrotem. Jak je znajdę, wrzucę linka :) Na razie musicie się zadowolić tymi zdjęciami:![]() |
| Źródło: Stages of Periodontal Disease |
Leczenie paradontozy
Leczenie odbywa się w zasadzie na trzech płaszczyznach:- redukcja ilości bakterii - poprzez domowe oraz profesjonalne zabiegi higieniczne jamy ustnej, a w poważniejszych przypadkach - zabieg kiretażu (oczyszczania powierzchni korzenia)
- kontrola czynników ryzyka - rzucenie palenia oraz wzmożona kontrola choroby cukrzycowej
- modyfikacja odpowiedzi immunologicznej organizmu - jedyna dotychczas zatwierdzona terapia to podawanie niewielkich ilości antybiotyku o działaniu przeciwzapalnym (doksycykliny) przez wiele miesięcy
Preshaw, P. M. 2008. Host response modulation in periodontics. Periodontology 2000 48:92–110.
A teraz ciekawostka - szukając zdjęć pokazujących objawy choroby trafiłam na takie:
![]() |
| Źródło: animaldentalclinic.com |
niedziela, 27 maja 2012
Aloe vera vel aloes
Pobyt w Australii i co za tym idzie bardzo silne działanie promieni słonecznych naraziło mnie na częste oparzenia. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że można wrócić z silnymi poparzeniami po półgodzinnym spacerze o czwartej po południu w pochmurny dzień. Albo, że nie wolno dopuścić do starcia filtra (co najmniej "30") podczas opalania lub ominąć najmniejszego fragmentu skóry podczas nakładania kremu :) Na szczęście z pomocą przyszły mi okłady z żelu aloesowego. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale już po pierwszej nocy po oparzeniu nie było prawie śladu. Dla porównania - po pierwszej "przygodzie" ze słońcem męczyłam się prawie tydzień. Dlatego też postanowiłam się z Wami podzielić tymi ludowymi mądrościami, które wyszukałam w czasopismach naukowych :)Aloes zwyczajny używany był już w starożytności jako środek kosmetyczny i leczniczy. Do tej pory w jego składzie zidentyfikowano 75 substancji potencjalnie aktywnych, w tym m.in. witaminy (A, C, E, B12, kwas foliowy, cholina), minerały (wapń, chrom, miedź, selen, magnez, mangan, potas, sód, cynk) oraz enzymy o działaniu przeciwzapalnym.
Powszechnie używa się go w leczeniu ran i oparzeń z uwagi na stymulację syntezy kolagenu, kwasu hialuronowego oraz siarczanu fermatanu. Dodatkowo, jak już wcześniej wspomniałam, chroni skórę przed skutkami działania promieniowania UV i gamma. Substancje zawarte w aloesie mają też działanie przeciwzapalne, antyhistaminowe oraz antynowotworowe. Używa się go również jako środka antybakteryjnego, antywirusowego oraz antygrzybiczego.
Olej aloesowy jest szeroko stosowany w kosmetyce z uwagi na swoje zbawienne działanie na skórę. Zapobiega utracie wilgotności i elastycznosci (poprzez stymulacje produkcji kolagenu i elastyny), zwiększa napięcie skóry, wygładza zmarszczki oraz zwęża pory.
Istnieją jednak przeciwskazania do użycia produktów zawierających aloes w swoim składzie. Są nimi alergia, ciąża i karmienie piersią oraz wystąpienie skutków ubocznych w postaci nieprawidłowosci ze strony układu pokarmowego.Referencje: Surjushe, A., Vasani, R. and Saple, D. G. 2008. Aloe vera: a short review. Indian J Dermatol. 53(4): 163–166.
sobota, 19 maja 2012
TAG: Dbam o swoje zdrowie!
Zebrałam się na odwagę i postanowiłam ułożyć własną listę pytań :) Dotyczy ona oczywiście zdrowego stylu życia. Gotowe? Oto zasady:
1. Wskazujemy osobę, która nas otagowała.
2. Zamieszczamy banner i odpowiedzi na pytania
3. Tagujemy kolejne 5 osób :)
1. Czy prowadzisz zdrowy tryb życia?
2. Ile godzin dziennie śpisz i czy pozwala Ci to na wyspanie się?
Średnio siedem godzin dziennie i to mi wystarczy.3. Czy uważasz, że zdrowo się odżywiasz?
W miarę zdrowo - pamiętam o pięciu posiłkach dziennie z warzywami, piciu wody, ograniczaniu mięsa na rzecz ryb i białka roślinnego. Ale istnieją posiłki, z których nie potrafiłabym zrezygnować, np. pizza czy gorąca czekolada :)4. Czy jadasz śniadania?
Tak, specjalnie wstaję wcześniej, żeby przygotować sobie coś pysznego i jeść bez pośpiechu.5. Czy spędzasz dużo czasu na świeżym powietrzu?
Na szczęście nie mam wyjścia - na uczelnię chodzę pieszo. A tak na serio, jak człowiek ma lato przez cały rok to korzysta z tego ile może ;) Oczywiście wg Australijczyków nadchodzi teraz zima stulecia i pukają się w czoło jak widzą mnie w krótkim rękawku :D6. Czy uprawiasz jakieś ćwiczenia fizyczne?
Poza biegiem rano na zajęcia - ostatnio polubiłam balet, a jak mam okazję to nurkuję lub pływam w morzu.7. Czy starasz się poszerzać swoją wiedzę na temat zdrowia oraz zdrowego stylu życia?
Pytanie :P
8. Czy wykonujesz regularnie badania profilaktyczne?
Wszystkie, jakie są zalecane dla mojej płci i grupy wiekowej - o zdrowie trzeba dbać! 9. Twój najbardziej niezdrowy nawyk?
Czy trzeba czegoś jeszcze, żeby skompromitować autorkę bloga o zdrowiu? :D =>10. Czy po tym "rachunku sumienia" postanowiłaś coś zmienić w kwestii dbania o swoje zdrowie? :)
Więcej się ruszać zamiast siedzieć przed komputerem! O! I idę sobie!I życzę miłej zabawy!
Homeostasis
Taguję:
Eve
Italiana89
Paulina
Paryska88
Yunxii
niedziela, 13 maja 2012
Zdrowie na wakacjach. Część II
Weekend majowy już dawno za nami - pora przygotować się do wakacji! Zgodnie z tym, co pisałam w pierwszej części "Zdrowia na wakacjach", sama poszłam się zaszczepić. Dlaczego? Ano dlatego, że postanowiłam wykorzystać drogę powrotną z Australii na odwiedzenie Wietnamu i Kambodży! :)
Tutejszy system opieki zdrowotnej drży na samą myśl o chorobach przywiezionych spoza kontynentu, więc system szczepień jest bardzo przyjazny. Wystarczy umówić się na wizytę do lekarza rodzinnego (moja przychodnia jest na terenie uniwersytetu, tak jak i stomatolog, apteka, oddział banku oraz sklep z akcesoriami komputerowymi), podczas wizyty powiedzieć gdzie i na jak długo się jedzie, a pani doktor w ciągu dosłownie 2 minut przyniesie potrzebne szczepionki. Oczywiście pouczy też, co powinno się znaleźć w podróżnej apteczce i jak się zachowywać, by nie dosięgła nas przysłowiowa "zemsta faraona". Zresztą nie tylko ona - w każdej aptece można dostać podobny wykład ;)
- w jedzeniu stosować zasadę: umyj, obierz, ugotuj, usmaż, upiecz lub wyrzuć do kosza
- podczas próbowania lokalnych przysmaków wybierać tylko bulgoczące zupy i smażone cuda
- pić wodę wyłącznie firmowo butelkowaną, i używać tejże do mycia zębów
- unikać kostek lodu
- nie chodzić boso
- nosić jasne ubrania zakrywające ciało
- pryskać się odstraszaczem na komary
- zacząć stosować probiotyki jeszcze przed wyjazdem
- zaopatrzyć się w: odkażacze, środki opatrunkowe, leki przeciwbiegunkowe i przeciwbólowe, moskitierę albo inne podobne ustrojstwo, tabletki do odkażania wody, krem z filtrem, krem z aloesem (na oparzenia), oraz kilka innych drobiazgów dla bardziej wtajemniczonych ^^ (chociaż mam szczerą nadzieję, że nie będę musiała z nich korzystać)
- unikać różnych pełzających, chodzących, latających i innych gryzących stworzonek
- sporządzić listę punktów szczepień i gabinetów lekarskich, gdyby spotkania z wyżej wspomnianymi nie dało się jednak uniknąć
- wykupić leki na receptę po uprzednim rozeznaniu, czy jakaś zaraza się nie panoszy na odwiedzanych terenach
- oraz DOBRZE SIĘ BAWIĆ :D
A więc ahoj przygodo!!!
Update: właśnie się dowiedziałam, że kostki lodu z pęcherzykiem powietrza w środku są bezpieczne, ponieważ robi się je z czystej wody.
Update: właśnie się dowiedziałam, że kostki lodu z pęcherzykiem powietrza w środku są bezpieczne, ponieważ robi się je z czystej wody.
sobota, 5 maja 2012
Karta krwi może uratować Ci życie
Podczas akcji ratunkowej liczy się każda minuta. Dlatego warto zawczasu zadbać o zwiększenie swoich szans na przeżycie. Poza wpisaniem sobie do telefonu numeru ICE rozsądnym pomysłem byłoby umieszczenie gdzieś informacji o swojej grupie krwi. Wiele osób posiada breloczki, zawieszki, kartki w portfelu czy nawet kontakt w telefonie z nazwą swojej grupy krwi. Niestety nie jest to informacja całkowicie wiarygodna dla lekarza, który mimo wszystko zleci wykonanie testu. Postąpi tak ponieważ przetoczenie złej grupy krwi może w skrajnych przypadkach spowodować ciężkie zaburzenia pracy organizmu lub nawet śmierć. W Polsce dowodem potwierdzającym posiadanie konkretnej grupy krwi może być wyłącznie:
Kartę identyfikacyjną grupy krwi można wyrobić w większości miast posiadających punkty pobrań krwi i medyczne laboratoria diagnostyczne. Jeśli jeszcze nigdy nie badaliśmy swojej grupy krwi niezbędne będzie wykonanie dwóch niezależnych testów. W przypadku honorowych dawców krwi i osób badanych wcześniej procedura jest upraszczana w zależności od sytuacji danej osoby. Podobnie z ceną karty, która waha się od 0 (podczas darmowych akcji) do nawet 100 zł (prywatne laboratoria).
Karta musi zostać wyrobiona zgodnie z procedurami opisanymi w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 19 września 2005 r. w sprawie określenia sposobu i organizacji leczenia krwią w zakładach opieki zdrowotnej, w których przebywają pacjenci ze wskazaniami do leczenia krwią i jej składnikami (Dz. U. z dnia 2005 r. Nr 191 poz. 1607).
Załącznik do tego rozporządzenia podaje również podstawowy wzór takiej karty.
- stary dowód osobisty
- karta identyfikacyjna grupy krwi
- legitymacja honorowego dawcy krwi
- wynik z pracowni serologii transfuzjologicznej
Kartę identyfikacyjną grupy krwi można wyrobić w większości miast posiadających punkty pobrań krwi i medyczne laboratoria diagnostyczne. Jeśli jeszcze nigdy nie badaliśmy swojej grupy krwi niezbędne będzie wykonanie dwóch niezależnych testów. W przypadku honorowych dawców krwi i osób badanych wcześniej procedura jest upraszczana w zależności od sytuacji danej osoby. Podobnie z ceną karty, która waha się od 0 (podczas darmowych akcji) do nawet 100 zł (prywatne laboratoria).
Karta musi zostać wyrobiona zgodnie z procedurami opisanymi w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 19 września 2005 r. w sprawie określenia sposobu i organizacji leczenia krwią w zakładach opieki zdrowotnej, w których przebywają pacjenci ze wskazaniami do leczenia krwią i jej składnikami (Dz. U. z dnia 2005 r. Nr 191 poz. 1607).
Załącznik do tego rozporządzenia podaje również podstawowy wzór takiej karty.
Witamina słońca - witamina D
Reklamy mleka i przeróżnych jogurtów z dodatkiem witaminy D widział chyba każdy z nas. Nie wszyscy jednak pamiętają, że najlepszym źródłem witaminy D jest słońce! Obecność wit. D w organizmie niezbędna jest m.in. dla wchłaniania wapnia, prawidłowej mineralizacji zębów i kości, utrzymania siły mięśni oraz stymulowania układu odpornościowego. Odgrywa ona bardzo ważną rolę w procesie starzenia się skóry, wzrostu włosów i regulacji gruczołów łojowych.Udowodniono, że osoby (dotyczy także płodów) z odpowiednio wysokim poziomem wit. D rzadziej cierpią z powodu:
- osteoporozy i krzywicy
- chorób układu krążenia
- nowotworów - m.in. jajników, okrężnicy, piersi, prostaty i trzustki
- depresji i schizofrenii
- chorób zakaźnych - m.in. grypy i gruźlicy
- chorób autoimmunologicznych: cukrzycy typu I, stwardnienia rozsianego, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby zwyrodnieniowej stawów oraz łuszczycy
- zespołu metabolicznego, cukrzycy typu II oraz powiązanej z nią insulinooporności i zmniejszonej produkcji insuliny
- chorób płuc, głównie astmy oskrzelowej
- zapalenia dziąseł
- wypadania włosów (Holick, 2007).
Źródła witaminy D w jedzeniu:
- tłuste ryby (w szczególności dzikie): łosoś, sardynki, makrela, tuńczyk, a także olej z wątroby dorsza
- grzyby - np. shiitake
- niewielkie ilości w jajach i mięsie oraz produktach sztucznie wzbogacanych
- suplementy diety
Który ze sposobów dostarczania witaminy D jest najlepszy? Oto za i przeciw każdego z nich:
- promienie słoneczne UVB - mogą nam dostarczyć od kilku do kilkudziesieciu razy więcej wit. D niż wspomniane wyżej produkty, a jej nadmiar jest od razu rozkładany w skórze. Niestety niektórzy potrafią z opalaniem przesadzić i się poparzyć
- żywność - spożywając ją ciężko jest przedawkować. Niestety, niektóre produkty zawierają również wysokie ilości wit. A, która zaburza działanie wit. D
- suplementy - prosty sposób na uzupełnienie braków, istnieje jednak ryzyko przedawkowania (Holick, 2007).
1. Holick, M. F. 2007. Vitamin D Deficiency. N Engl J Med, 357(3):266-281.
2. Mason, R. S., Sequeira, V. B. and Gordon-Thomson, C. 2011. Vitamin D: the light side of sunshide. EJCN, 65:986-993.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Zdrowie na wakacjach. Część I
Właśnie dopadł nas długi weekend, dla większości będący przedsmakiem lata. Normalni ludzie powinni być już myślami na plaży, w górach czy w jakimś innym urokliwym miejscu. Ale nie ja. Zaplanowana od dawna w najdrobniejszych szczegółach lista miejsc do zobaczenia w tym roku musiała zejść na drugi plan, jako że uaktywniło się moje skrzywienie zawodowe - CHOROBY I ZARAZKI ;)
Decydując się obojętnie czy to na krótki wyjazd pod namiot czy na podróż w najdziksze zakątki świata, nie można zapomnieć o najważniejszym - naszym zdrowiu. Nie chcemy przecież spędzić całych wakacji w pokoju hotelowym czy, co gorsza, szpitalnym. Pewne przygotowania należy rozpocząć już teraz - mam tutaj na myśli wizyty u lekarza i szczepienia ochronne przed wyjazdem.
Powiedzenie to poznałam co prawda w nieco innych okolicznościach, ale moim zdaniem pasuje do tego postu jak ulał. Pierwszym krokiem powinno być wygrzebanie z domowych otchłani listy bądź książeczki odbytych szczepień. Musimy pamiętać, że niektóre choroby dawno niewidziane w Europie są na porządku dziennym w innych rejonach świata. Oprócz ewentualnego uzupełnienia brakujących szczepień zalecanych w Polsce, należy dowiedzieć się jakie szczepionki są zalecane lub nawet obowiązkowe (!) podczas wjazdu lub wyjazdu z innego kraju.
Po drugie: należy uporządkować sprawę wizyt lekarskich i różnych zabiegów. Poinformujmy o planowanym wyjeździe naszego lekarza i zadbajmy, by leki przyjmowane na receptę nie skończyły się nagle w połowie urlopu. Pójdźmy do dentysty już teraz, żeby uniknąć konieczności awaryjnego korzystania z usług o wiele droższych lub o niepewnym standardzie w miejscu wypoczynku. Przemyślmy terminy poważniejszych zabiegów, może lepiej poddać się im w innym terminie, by uniknąć poważnych powikłań już w trakcie podróży? Na koniec jeszcze inna bardzo ważna kwestia - wwóz niektórych leków (szczególnie przeciwbólowych) do części krajów może się odbyć jedynie za okazaniem przetłumaczonego zaświadczenia lekarskiego. Co więcej, może być nawet nielegalny, jak w przypadku kodeiny w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przepisy tego kraju zakazują jej posiadania nawet gdy mamy tam jedynie przesiadkę!
W celu uzyskania dokładniejszych informacji nt. zdrowia podczas podróży polecam zajrzeć tutaj: Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
Kolejne porady z cyklu podróżniczego już wkrótce :)
Decydując się obojętnie czy to na krótki wyjazd pod namiot czy na podróż w najdziksze zakątki świata, nie można zapomnieć o najważniejszym - naszym zdrowiu. Nie chcemy przecież spędzić całych wakacji w pokoju hotelowym czy, co gorsza, szpitalnym. Pewne przygotowania należy rozpocząć już teraz - mam tutaj na myśli wizyty u lekarza i szczepienia ochronne przed wyjazdem.
Better safe than sorry
Powiedzenie to poznałam co prawda w nieco innych okolicznościach, ale moim zdaniem pasuje do tego postu jak ulał. Pierwszym krokiem powinno być wygrzebanie z domowych otchłani listy bądź książeczki odbytych szczepień. Musimy pamiętać, że niektóre choroby dawno niewidziane w Europie są na porządku dziennym w innych rejonach świata. Oprócz ewentualnego uzupełnienia brakujących szczepień zalecanych w Polsce, należy dowiedzieć się jakie szczepionki są zalecane lub nawet obowiązkowe (!) podczas wjazdu lub wyjazdu z innego kraju.Po drugie: należy uporządkować sprawę wizyt lekarskich i różnych zabiegów. Poinformujmy o planowanym wyjeździe naszego lekarza i zadbajmy, by leki przyjmowane na receptę nie skończyły się nagle w połowie urlopu. Pójdźmy do dentysty już teraz, żeby uniknąć konieczności awaryjnego korzystania z usług o wiele droższych lub o niepewnym standardzie w miejscu wypoczynku. Przemyślmy terminy poważniejszych zabiegów, może lepiej poddać się im w innym terminie, by uniknąć poważnych powikłań już w trakcie podróży? Na koniec jeszcze inna bardzo ważna kwestia - wwóz niektórych leków (szczególnie przeciwbólowych) do części krajów może się odbyć jedynie za okazaniem przetłumaczonego zaświadczenia lekarskiego. Co więcej, może być nawet nielegalny, jak w przypadku kodeiny w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przepisy tego kraju zakazują jej posiadania nawet gdy mamy tam jedynie przesiadkę!
W celu uzyskania dokładniejszych informacji nt. zdrowia podczas podróży polecam zajrzeć tutaj: Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
Kolejne porady z cyklu podróżniczego już wkrótce :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














