No właśnie. Każdy z nas mniej lub bardziej potrafi odróżnić osobę zdrową od chorej, ale żeby zdefiniować samo pojęcie "zdrowie"? Powszechnie uznawaną definicją (czyli tą, którą musieliśmy znać nawet obudzeni w środku nocy ;) ) jest ta sformułowana przez Światową Organizację Zdrowia:
Tak bardziej po ludzku oznacza to, że ważne jest nie tylko to, czy nasz organizm pracuje prawidłowo pod względem fizycznym. Równie istotny jest też nasz stan psychiczny i to, czy dobrze funkcjonujemy w społeczeństwie."Zdrowie jest to całkowity dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie tylko brak choroby lub kalectwa."
Teoretycznie, osoba wyglądająca na pierwszy rzut oka zdrowo lecz zamknięta w sobie, izolująca się od społeczeństwa i cierpiąca np. na depresję jest "bardziej"chora, niż ktoś z widoczną niepełnosprawnością (np. ktoś słabosłyszący) ale akceptujący siebie i udzielający się towarzysko i społecznie.
Od czego zależy to, czy jesteśmy zdrowi?
Bardzo często słyszę narzekania na nasz system opieki zdrowotnej. Że kolejki, że niewydolny, że niedofinansowany. Że prędzej wpędzi kogoś do grobu, niż zapewni zdrowe i długie życie. No cóż... Nie powiem, że nie ma w tym częściowej racji. Ale powiedzmy sobie szczerze, ile razy odkładaliśmy wizytę u stomatologa, zanim trafiliśmy na fotel z wielką ziejącą i bolącą dziurą w zębie? Kiedy ostatni raz byliśmy na jakichkolwiek badaniach profilaktycznych? I czy nie jest przypadkiem tak, że po wybraniu się w końcu na wizytę do lekarza, który oprócz przepisania połowy apteki zalecił nam zrzucenie wagi/rzucenie palenia/aktywność ruchową, by obniżyć np. nadciśnienie lub poziom cholesterolu, wracamy do domu na przepyszny obiadek (smażone ziemniaki polane tłuszczem, schabowy i surówka z majonezem, chwytamy czekoladę na deser i spędzamy resztę dnia siedząc/leżąc przed telewizorem?
A teraz przyparzmy się uważnie rysunkowi po lewej stronie, który czynnik został uznany za % najistotniejszy?
Sądzę,że najważniejsza jest decyzja,że człowiek chce być zdrowy. Metoda leczenia czy profilaktyka jest wtórna. Sama od kilku lat choruję na jedną z chorób autoimmunologicznych - rzs. Mam dopiero 30 lat,a dolegliwości były na tyle silne,że nie miałam ochoty na nic. Wydawało mi się,że ta choroba mnie przerasta. W końcu podjęłam decyzję,że chcę być zdrowa,że muszę coś zrobić...Nawet jeśli choroba jest nieuleczalna nie można siedzieć bezczynnie! Zaczęłam od wizyty u Pana dr medycyny niekonwencjonalnej. Suplementy diety typu aloes i colostrum sprawiły,że zaczęłam normalnie chodzić. Oczyściłam także swój organizm z toksyn metodą hydrokolonoterapii w gabinecie w Żorach. Polecam! Czuję się o niebo lepiej i mogę normalnie funkcjonować. Trzeba zrobić coś,bo samo nic się nie zrobi:)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńNa pewno zdrowie zależy od tego w jaki sposób żyjemy - co robimy i co jemy. Zajrzyjcie sobie tutaj https://www.wybierzzycie.pl/ gdzie znajdziecie wiele porad zdrowotnych, bardzo fajny portal na pewno się wam przyda
OdpowiedzUsuń